W kolorze morza i słońca

∗∗∗

Po bardzo długiej, bo prawie półtorarocznej przerwie, powracam na łamy naszego ukochanego bloga. Nieobecność tutaj nie wiązała się bowiem z zaprzestaniem działań artystycznych, gdyż te trwały i trwają nadal, lecz z zupełną przebudową mojego życia. Problemy zdrowotne i osobiste sprawiły, podjęłam życiowe wyzwanie i dziś mogę śmiało powiedzieć, a raczej napisać, że ryzyko się opłaciło i jestem szczęśliwa.

Utożsamiam się osobiście ze słowami Paula Coelho („Piąta Góra”) - „Zawsze trzeba wiedzieć, kiedy kończy się jakiś etap w życiu. Jeśli uparcie chcemy w nim trwać dłużej niż to konieczne, tracimy radość i sens tego, co przed nami”.

Rękawica została rzucona i rok temu rozpoczęłam z córką nowe życie. Przeprowadzka do innego kraju, gdzie panuje inna kultura, zwyczaje, język nie była dla mnie rzeczą łatwą, jednakże była próbą moich sił. Poznałam tu jednak wiele przyjaznych osób i „Diabeł okazał się nie taki straszny, jak go malują”. Dziś cieszę się, że powracam do EK-art, by dzielić się z Wami artystycznymi poczynaniami. Może nie zawsze efekt końcowy jest taki jak zamierzenie, ale to już pozostawiam Waszej ocenie. Wkrótce mój kolejny wpis, mam nadzieję, że będziecie znów tutaj z nami. Tymczasem zapraszam na mój dzisiejszy powrotno-reaktywacyjny wpis.

∗∗∗

Tegoroczne lato w Polsce póki co nie szczędzi nam promienistych dni. Zapewne każdy z nas z upragnieniem czekał na odrobinę blasku słońca, które uroczo smaga nasze twarze, wdzierając się przez uchylone okna lub podczas spacerów. Czas wakacyjny jest niezwykle ważny dla nas dorosłych, kiedy możemy odpoczywać po długim okresie wytężonej pracy, ale również dla dzieci, oczekujących nowych wyzwań, zabaw na plaży i emocjonujących wycieczek…
Niestety dla mnie czas urlopowy jeszcze nie nadszedł, aczkolwiek nie mam powodu do narzekań. Chwytam po pracy słoneczne chwile i w międzyczasie, dla relaksu tworzę to,
co podpowiada wyobraźnia. Często przedmioty wychodzące spod mojej ręki wiążą się
z bieżącymi potrzebami, jednakże powstaje też mnóstwo rzeczy zwyczajnie „cieszących oko”.
Dzisiaj zaprezentuję Wam sukieneczkę w kolorze morza i słońca, którą uszyłam dla mojej córeczki. Jest to pierwsza uszyta przeze mnie sukienka dziecięca, ale mam nadzieję,
że nie ostatnia. Zachęcona efektem mojej pracy, obmyślam następne kreacje.
Podczas wyprawy do sklepu z tkaninami bardzo spodobała mi się niebieska tkanina
w delikatne białe kropeczki. Od razu moje skojarzenie powędrowało do mody lat 60-tych, gdzie królowały kropki, nie tylko na rozkloszowanych sukienkach, ale również na bluzkach czy płaszczach. W mojej głowie już wówczas pojawił się projekt stroju dla mojej małej damy.
Żeby kreacja nie była zbyt jednobarwna, wyszukałam dodatkowo żółtą tkaninę w tym samym gatunku. Błękit z żółcią to według mnie śliczne połączenie. Pasujące do letnich dni, przywołujące na myśl obraz morza i słońca oraz lśniącego piasku.
Na sukienkę pasującą na dziecko o wzroście 110cm nie potrzebowałam ogromnej ilości materiału. Wystarczyło po pół metra każdego koloru i jeszcze jak się okazało sporo zostało.
Dodatkowo żółte lub niebieskie nici i guziczki, gdyż postanowiłam zrobić sukienkę rozpinaną z tyłu, żeby było wygodniej.
Nie jestem zawodową krawcową, moje wykształcenie jest raczej odległe od tej profesji, toteż miałam troszkę problemu ze skrojeniem karczku. Od czego są jednak mądre specjalistyczne książki, które pomogły mi w moich pierwszych krokach. Staram się przeważnie realizować własne projekty, które wymagają niestety czasu, ale potem dają ogromną satysfakcję.
Zwymiarowałam dokładnie każdy element, korzystając z pomocy mojej małej modelki i kiedy już wszystko wiedziałam (a może tak mi się wydawało 🙂 ) przystąpiłam do realizacji. Sukienka ma prostą konstrukcję, dół oparty na dwóch pasach materiału zszytych i zafastrygowanych górą by nadać ładny rozkloszowany kształt oraz karczku, z guziczkami na plecach. Rękawki obszyłam wąskimi paseczkami materiału. Do kompletu powstał jeszcze paseczek z kokardką i opaska na główkę.


Nowa właścicielka oczywiście zachwycona. Rezultat mojej pracy zadowala mnie w zupełności jak na amatorkę. Ucieszyło mnie pytanie jednej znajomej, o miejsce zakupu tej sukienki, czyli nie najgorzej mi to wyszło. W pewnym sensie odebrałam to jako pozytywną rekomendację.

 


Mam nadzieję, że lato będzie nas nadal zachwycało ciepłem, kolorami i da nam wytęsknione chwile relaksu, czego wszystkim serdecznie życzę.

  • Tatiana Zalewska

    Z wielką ciekawością przeczytałam artykuły z recenzjami kordonków. Gdzieś w Necie znalazłam opinię, że kordonek Maja 5 jest teraz w zamian Perle 5, którego właśnie poszukuję w sklepach internetowych i nie tylko, ale nie mogę znaleźć (zabraklo mi Perle 5, kolor łososiowy, do wykończenia obrusu). Proszę o pomoc/ jakąś poradę, gdzie można znaleźć ww. kordonki lub ich zamiennik w identycznym kolorze? Kupowałam niedawno na Łotwie, a w Polsce, wydaje się, juz wycofano ze sprzedazy.