Słodkie guziki

Wczorajszy dzień rozpoczął się dla mnie dość wcześnie. Znają to wszyscy, którzy posiadają bardzo żywiołowe dzieci. O 6 rano kiedy tylko pierwszy promyk słońca zaświecił w nasze okno, moja córka bezlitośnie ściągnęła mnie z łóżka. Poranna kawa działa jednak cuda i już za chwilę byłam rozbudzona i gotowa na wyzwania dnia. Wszystko działo się w ustalonym rytmie. Poranna toaleta, śniadanie, ulubiony kanał muzyczny dziecka. Potem lekki obiad i kąpiel w baseniku. Pogoda jednak w ostatnim czasie jest wyjątkowo letnia i zbyt długo na dworze w południe nie przebywamy. Trzeba było wrócić do domku. Córka zajęła się zabawą, ja usiadłam do maszyny do szycia, bo nagromadziło mi się już sporo rzeczy do przeróbek, na które czekali ich właściciele. Nie dane mi było jednak długo oddawać się pasji szycia, gdyż moje maleństwo poczuło się znudzone samodzielną zabawą i potrzebowało nowych doznań.
Przede wszystkim odczuło niepohamowaną ochotę na własnoręcznie zrobione słodkości. Osobiście jestem przeciwna napychaniu się słodyczami, jednak gdy mam do wyboru podawanie dziecku słodyczy ze sklepu, stanowczo wolę, kiedy wykonamy je w domu. Przemycam w nich wówczas różne wartościowe składniki, ograniczając cukier do minimum.
Poza tym wspólna praca jest świetną zabawą i doskonale buduje relacje na płaszczyźnie rodzic – dziecko. To, co zrobimy, nie musi być przecież idealne. To ma być osiągnięcie dziecka, jego własne, które buduje jego poczucie własnej wartości. Pisze o tym również dlatego, że całkiem niedawno wymieniałam na ten temat myśli i poglądy z przemiłą Justynką z Klubu Twórczych Mam i obie odnosimy wrażenie, że rodzice bardzo rzadko włączają dzieci w prace kuchenne, a przecież to rodzic jest pierwszym nauczycielem dziecka i to od nas dziecko uczy się wielu praktycznych rzeczy.
Wracając jednak do tematu, kiedy znudzenie mej córki osiągnęło apogeum i zobaczyłam ją rozciągniętą na kanapie, z miną mopsa, zaprosiłam ją do zrobienia ze mną ciasteczek. Reakcja była natychmiastowa i przypominało to trochę prędkość błyskawicy podczas burzy. W kilka chwil umyła ręce i już zakładała kuchenny fartuszek.
Nie chciałam robić tradycyjnych ciastek foremkami, bo odkrywanie czegoś nowego sprawia większą satysfakcję. Bardzo lubię szyć, a jak wiadomo do szycia niezbędne są czasem guziki. Zatem ciasteczka będą guzikami.
Znalazłam kiedyś bardzo prosty przepis na kruche ciasteczka i stał się on moim ulubionym. Ciasteczka są wspaniałe. Cienkie i kruche i przyjemnie pachną. Jeśli chcielibyście spróbować tej receptury to z przyjemnością ją Wam podaję. Z podanej porcji mi wychodzi około 60 sztuk ciasteczek.

Składniki:

  • 150g masła (o temperaturze pokojowej);
  • 75g cukru pudru;
  • 1 żółtko;
  • szczypta soli;
  • 225g maki pszennej;
  • skórka otarta z 1 cytryny, pomarańczy lub dowolny olejek zapachowy.

Wszystkie składniki ugniatamy na gładkie ciasto, zawijamy w folię i chłodzimy przez około godzinę w lodówce. Po tym czasie ciasto nadaje się już do wałkowania. Podsypujemy je mąką, wałkujemy na grubość 3-5 mm i wycinamy guziki.

guziki3
Gotowej foremki w kształcie guzika nie posiadam. Od czego jednak jest kreatywność. Razem z córką wycinałyśmy kółeczka dwoma dobranymi do siebie słoiczkami. Średnica jednego była nieco większa. Dziurki zaś zrobiłyśmy przy pomocy słomki do napojów.
Zabawa była wyśmienita. Zrobiłyśmy całą masę guzików. Niestety nie do płaszczy ani spodni, ale do jedzenia. Tak nam dobrze poszło, że potem spod naszych rąk wyszły jeszcze guziki kakaowe. Ich receptura różni się trochę od guzików z cytrusami. Jednakże są równie pyszne. Skąd to wiem?
A stąd, że zaproszeni goście byli pod ich wrażeniem i nie został w paterze ani jeden guzik. Sami spróbujcie, naprawdę warto. A my po tych kuchennych zabawach poszłyśmy uporządkować kuchnię, wszak przydała się na kolejne słodkie szaleństwa.

guziki1

guziki2