MANDALA, czyli wyzwanie KTM-u. Część 4

Nadszedł czas na ostatnią już niestety wyzwaniową recenzję o mandali. Piszę "niestety", bo szczerze przyznam, że tworzenie tego cacka sprawiło mi tyyyyyleee przyjemności, więc aż szkoda, że to już koniec moich recenzji. Termometry wskazują ujemne wartości - prawdziwy grudzień nastał, a więc rozstrzygnięcie wyzwania już tuż tuż.

Po raz ostatni wszystkich zainteresowanych mandalowym wyzwaniem i dopiero przybyłych na mój blog odsyłam do moich poprzednich recenzji o tu, tu i jeszcze tutaj. Nie zapominam także o KTM-ie, które wyzwanie ogłosiło, więcej o tym można znaleźć klikając w poniższy banerek.

mandala

Moja mandala została ukończona już bardzo dawno, ale kilka dni temu stwierdziłam, że jedna mandala to jednak za mało. Z tej samej włóczki, z której robiłam moją pierwszą mandalę, czyli z miękkiej etaminy Yarnart, wykonałam kolejne dwie mandale. Obie robiłam równocześnie, czyli jedno okrążenie pierwszej, jedno okrążenie drugiej i tak aż do samego końca. Dzięki temu lepiej zapamiętywałam ścieg i nie musiałam liczyć, aż tyle, ile za moim pierwszym mandalowym podejściem.

Może ze względu na fakt, że aura zimowa nastała, a może ze względu na większą wprawę kolejne mandale zrobiłam w przeciągu kilku dni, dozując sobie ich wykonywanie na czas ulubionego serialu 🙂

Oczywiście założenie było, że ma być kolorowo i energetycznie - znów plus dla wybranej przeze mnie włóczki, której gama barwna jest jedną z moich ulubionych. To jak wyszły moje mandalowe zmagania można sobie obejrzeć na zdjęciach. Ja się tak wkręciłam w ich dzierganie, że już oczami wyobraźni widzę cieplutki i różnobarwny pled z mandali w towarzystwie puszystych mandalowych poduch.

Powracając do mojej pracy nad pierwszą mandalą, to w ostatniej recenzji była ona już praktycznie gotowa. Pozostało tylko ozdobić ją dodatkowymi "kwiatowymi" półkolami, co też uczyniłam wybierając do tego niebieską włóczkę. Tak się to moje dzieło prezentuje.

mandala

Wykończenie pierwszej mandali

mandala

mandala

mandala

mandala

mandala

Szydełkowa mandala została zakończona. Dołączyły do niej dodatkowe dwie, które wyszły nieco mniejsze, pewnie z uwagi na to, że ściślej je dziergałam.

Jak się prezentują?

mandala

mandala

mandala

mandala

mandala

mandala

mandala

mandala

mandala

mandala

mandala

mandala

Trzy ukończone mandale

I mimo, że wyzwanie KTM-u dobiega końca, ja nie mówię jeszcze ostatniego słowa odnośnie szydełkowych mandali...