MANDALA, czyli wyzwanie KTM-u. Część 3

Dziś już 9 listopada, a więc najwyższy czas na kolejną odsłonę mojej mandali i recenzję z kolejnego etapu pracy nas nią. Dla niewtajemniczonych przypominam, że chodzi o wyzwanie KTM-u, które podjęłam i realizuję z wielką przyjemnością.

Zainteresowane osoby, które trafiły tu dopiero teraz odsyłam do moich dwóch poprzednich mandalowych wpisów - tutaj można znaleźć część 1, a tutaj 2 recenzję.

Hmm... na czym to ostatnio zakończyłam? Ach tak, na 25. okrążeniu z 36.. Jak widać już większość pracy nad mandalą była za mną. Pozostało 11 rund, dzięki którym mandala miała zmienić swój kształt. I tak też się stało, po kolejnych dziergankach mandala z koła stała się kwadratem z wyraźnie wpisanym okręgiem (tak jak to w mandalach ma miejsce).

mandala

Tak prezentowała się mandala po 25. okrążeniu

Kolejne 26. okrążenie wykonałam w ciemno-różowym kolorze. Następne dwa również utrzymałam w różowym tonie, ale oczywiście w innych odcieniach. Po różach przyszedł czas na zdecydowaną krwistą czerwień. To okrążenie pięknie podkreśliło mandalowy wzór.

mandala

Okrążenie w krwistym czerwonym kolorze podkreśla wzór mandali

Do następnych trzech okrążeń wybrałam włóczki w zbliżonych odcieniach pomarańczu, które według mnie świetnie ze sobą współgrają i jednocześnie dobrze komponują się z pozostałą resztą mojej mandali. Do końca pozostały już tylko cztery okrążenia.

Wybrałam cztery włóczki:

  • ciemnozieloną
  • jasnozieloną
  • włóczkę o limonkowym soczystym odcieniu
  • oraz jasnofioletową włóczkę do wykończenia mojej robótki, gdyż ten odcień fioletu rytmicznie powtarza się w mojej mandali
mandala

Fioletowe okrążenie wraz z zielonymi tworzą wykończenie mandali

mandala

Te 11. okrążeń robiłam łącznie dobrych kilka godzin. Czas ten głównie spowodowany był potrzebą liczenia wszystkich przerobionych splotów. Nie chciałam, żeby okazało się, że coś poszło "nie tak" i trzeba mandalę pruć. Na szczęście wszystko udało się przerobić, bez poprawek, z czego jestem naprawdę usatysfakcjonowana. Tak więc, jeśli zsumować ogólny czas dziergania podejrzewam, że wyniósł więcej niż pół dnia. W końcu wzór jest dość skomplikowany, ale też bardzo efektowny.

mandala

mandala

Ciemnozielona włóczka tworzy zygzakowy splot

mandala

mandala

mandala

Mandala była już praktycznie skończona. Pozostało w niej już tylko zrobić ozdobne motywy na powstałych w poprzednich okrążeniach łukach - ale o tym będzie w kolejnej odsłonie, czyli już w okolicach 10 grudnia.

Kolejny raz zapraszam do śledzenia postępów nie tylko moich, ale i innych pań, które cudne mandale tworzą bądź już zdążyły wyprodukować.

Tymczasem jeszcze jedno zdjęcie mojej mandali na opisanym wyżej etapie pracy.

mandala

 

  • Neiti

    Jak mogło zabraknąć zdjęcia całości? 🙁 Poszczególne elementy są rzecz jasna piękne, ale całość musi robić piorunujące wrażenie