MANDALA, czyli wyzwanie KTM-u. Część 1

Dokładnie 9 dni temu, czyli na moje oko 1 września, podczas przeglądania stron internetowych natrafiłam na nieznany mi wcześniej blog, gdzie twórcze mamy razem współdziałają i czarują cuda. Choć mamą nie jestem, doszukałam się również aktywności mam chrzestnych oraz cioć na owym blogu. A skoro tak, to zatrzymałam się na dłużej. W końcu jestem matką chrzestną, więc nie poczułam się wykluczona z grona mam.

I to właśnie na tym blogu, odszukałam informację o pewnym wyzwaniu.

Na czym dokładnie polega owe wyzwanio-zadanie można dokładnie przeczytać tutaj, ale niech każdy zainteresowany tą inicjatywą nie zwleka, bowiem czas na wykonanie wyzwania mija 10 grudnia. Niby trzy miesiące, ale jak to bywa w życiu, czas ucieka szybko. Nim się obejrzymy, z drzew będą oblatywać październikowe, kolorowe liście; później budzić będą nas listopadowe mżawki (oby nie ulewy, brrr...); by ostatecznie dzień witać skrzypieniem grudniowego śniegu pod butami przechodniów.

 Czym jest mandala?

Otóż mandala to motyw, występujący głównie w sztuce buddyzmu tantrycznego. Mandala jest połączeniem koła i kwadratu. Koło w mandali symbolizuje niebo, nieskończoność, zaś kwadrat jest odzwierciedleniem sfery ziemskiej, tego co związane z człowiekiem. Obie figury są ze sobą połączone wspólnym punktem - środkiem, który jest początkiem i końcem całości.

mandala

Mandala – zdjęcie www.wikipedia.pl

I właśnie na tym polega wyzwanie KTM-u, czyli na stworzeniu włóczkowej mandali, ściśle według instrukcji.

1. Włóczki, włóczki, włóczki...

Oczywiście pierwsza rzecz, po przeczytaniu postu o wyzwaniu, jaka zagościła w mojej głowie - "Wchodzę w to!". Pomyślałam, że nieważne czy zdążę mandalę zrobić czy też nie, ale podejmę się zadania.

Zaraz po otrzymaniu instrukcji, przejrzałam ją. Doszłam do wniosku, że nie powinno być źle. Ale problem powstał w momencie, gdy przyszło wybrać kolory włóczki. Bo włóczek nie posiadałam - jakieś przewracały się w moim kufrze, ale nie takie, których miałabym dostateczną ilość, aby mandalę wykonać. Kolorystyka też była dość swetrowa. Trzeba było zrobić zakupy...

Postało na włóczce YarnArt. Przeważyła głównie kolorystyka i dostępność "od ręki". Znaczenie miała także grubość włóczki. Ta, którą wybrałam świetnie nadaje się do szydełka nr 6. Dodatkowo jest mięciutka i puszysta. 17 moteczków, każdy po 30g, powędrowało razem ze mną do domu.

włóczka

Nowiutkie moteczki w pięknych kolorkach

Kolory poszczególnych włóczek zaczynając od żółci, poprzez róże i czerwienie, aż do zieleni i błękitów. Aż się chce każdy moteczek napocząć i zacząć tworzyć. Dzięki szerszej gamie kolorystycznej moja mandala będzie kolorowa niczym tęcza.

włóczka

włóczka

I tak rozpoczęła się praca nad mandalą.

  2. Pierwszy etap robienia mandali

Włóczki na stole, szydełko w dłoni, instrukcja przed sobą i jedziemy z robótką... Ja moją mandalę zaczęłam od żółtej włóczki, później w ruch poszedł: pomarańcz, czerwień, oranż, róż (ciemniejszy i jaśniejszy), jasne bordo, fiolet i... 8 okrążeń za mną. Czas przebrnięcia przez pierwszy etap - około 40 minut. W takiej robótce, gdy zależy nam szczególnie na wzorze, trzeba bardzo dokładnie liczyć wszystkie słupki, oczka itd.

Czyli pierwszy etap mojej mandali zaliczony. Szybko poszło, ale w końcu początek zazwyczaj dzierga się w ekspresowym tempie. Po ośmiu rundach średnica mojej robótki wynosiła około 9cm. Oczywiście cała moja mandala będzie mniejsza, ze względu na użycie cieńszej włóczki i mniejszego szydełka.

Mandala

8 okrążeń, a efekt już całkiem niezły

Mandala

 3. Drugi etap pracy

Dość płynnie przeszłam z pierwszego etapu do drugiego. Oczywiście porcjując sobie uciechę z robienia etap drugi zostawiłam na kolejny dzień. Rundka w jaśniejszym fiolecie, potem 3 okrążenia w błękitach i soczysta zieleń. Stwierdzam, że od tego momentu (czyli 13 okrążenia) zaczęła się poważniejsza dzierganina.

Mandala

13. okrążenie za mną

Oczywiście czas szydełkowania rozciągnął się, z 40 minut (jak to w przypadku 8 okrążeń etapu pierwszego) do (chyba) 3 godzin. Obliczyłam to z pomocą programu telewizyjnego, bo podczas robienia mandali, w tle cały czas plumkały jakieś seriale.

Drugiego dnia robienie mandali zakończyłam na 18. rundzie, tylko ze względu na to, że zaczęła mnie boleć prawa dłoń. Tym razem w ruch poszły zielenie.

włóczka

Mandala

16 z 36 rund w trakcie tworzenia

Mandala

Moja mandala - 17 z 36 rund

mandala

18 runda i koniec dziergania dnia drugiego

Osiemnaście z trzydziestu sześciu rund to równo połowa. Tak więc drugiego dnia byłam już na półmetku. Ogólny czas wykonania mandali do tego etapu - około 4 godzin, użyte kolory - 17  (w tym jeden użyty w 2 okrążeniach - 16. i 18.)

4. Dalszy ciąg zabawy

Jak poszło mi dalej tworzenie mandali?

O tym przeczytać będzie można już wkrótce. Zdradzę tylko tyle, że dziś mandala została przeze mnie ukończona i jeszcze cieplutka leży już na stoliku.

Od 1 września robiłam ją prawie każdego dnia, chociaż jedno okrążenie dziennie - bo to naprawdę wciągające, zwłaszcza, gdy widzi się jakie cudeńko wychodzi spod szydełka. Jak wyszła? - zdjęcie już wkrótce i mam nadzieję, że da ono odpowiedź na to pytanie. A tymczasem na koniec jeszcze jedno zdjęcie mojej mandali w trakcie robienia.

Mandala

 

  • Piękna Mandala perfekcyjnie wykonana a recenzja perfekcyjna 🙂 Pozdrawiamy serdecznie i czekamy na kolejne 3 recenzje. KTM .

    • Serdecznie dziękuję za miłe słowa 🙂 i oczywiście już teraz zapraszam na kolejne części recenzji.

  • Ewi

    Przecudna. Przepięknie połączone kolory, robi wrażenie!

  • Monmnis

    Cudeńko i fantastyczne żywe kolorki