Kawa z mlekiem wszędzie

Choć słońce za oknem, wiatr też niemały. Przy filiżance kawy można by się nieco ogrzać. Mały pomysł się urzeczywistnił... I właśnie kawa dziś zagościła w moich wyrobach. Takie kolory jak: beże, brązy czy ugry, są moimi ulubionymi więc nie zastanawiając się długo pomaszerowałam do kufra i rozpoczęłam poszukiwanie muliny w pasujących do siebie kolorach, które przypominać będą kawę.

Kawa, sernik i stworzone dziś "kawowe" kolczyki

Wybrałam trzy napoczęte już wcześniej przeze mnie muliny Ariadny:

  • brązową,
  • jaśniejszą wpadającą w kolor kakao
  • oraz jasną kremowo-różową.

Siedząc w słońcu zabrałam się do pracy. Wzory oczywiście jak zawsze wymyślane były na bieżąco. Obyło się dziś bez prucia rządków - całe szczęście, bo chyba nikt nie lubi czegoś robić a potem poprawiać parę razy - przynajmniej ja nie znoszę. Nim się obejrzałam pierwsza para kolczyków była gotowa. Wykończyłam ją używając drewnianych jaśniejszych i ciemniejszych koralików.

Pierwsza para kolczyków

Wczesna, przedpołudniowa godzina na zegarku i słońce jeszcze bardziej mnie zachęciły do szydełkowo-mulinowego szaleństwa. Tym razem zmieniłam kolejność kolorów w okrążeniach i powstała druga para kolczyków, o niemal identycznej średnicy jak poprzednie. Także tutaj do wykończenia użyłam drewnianych koralików, choć zastanawiałam się także nad żywicznymi i akrylowymi. Ostatecznie według mnie jakoś najbardziej pasowały właśnie koraliki z drewna. Być może ze względu na kolorystykę kolczyków, w końcu brązy kojarzą się z naturą, a drewno to jak najbardziej naturalny kompozyt.

Dzisiejsza druga para kolczyków w kolorach kawy z mlekiem

Gdy druga para już była gotowa stwierdziłam, że całkiem nieźle wyglądają te moje "kawowe" poczynania. Słońce co prawda co jakiś czas znika za chmurką, ale znacznie lepiej prezentują się 3 pary niż 2. Więc z ostatnich kawałków muliny jaka mi pozostała po zrobieniu dwóch wcześniejszych par wydziergałam kolczyki nr 3. Znów zmieniłam kolejność kolorów w okrążeniach, ale wynikało to bardziej z braku danych kolorów mulin, a nie ze zwyczajnej potrzeby. Wykończenie - oczywiście drewniane koraliki.

Para nr 3 - okrążenia od środka od najjaśniejszego do ciemnego brązu

Moja przyjaciółka Kasia została dziś testerką wyrobu. Zrobiłam jej kilka zdjęć, które ukazują kolczyki "w środowisku naturalnym". Moim zdaniem świetnie się prezentują i równie dobrze mogą prezentem zostać.

Kolczyki skończyłam wraz z końcem kawy. Jak wyszły? To można spokojnie ocenić w galerii.